Na 64. derby Łodzi, które odbyły się 17 maja nie mogło zabraknąć uzbrojonych funkcjonariuszy z dwóch miast oraz opancerzonej armatki wodnej. Dodatkowo miasto zapewniło dodatkową ochronę w postaci helikoptera. Lecz jeśli ktoś liczył na chuligańskie ekscesy po meczu, to bardzo się zawiódł.

Łódzcy kibice pokazali klasę!

Na stadionie dało się słyszeć głosy ponad 17 tysięcy kibiców Widzewa. Dali oni ogromny doping jak i ciekawą a zarazem piękną oprawę w postaci ogromnego napisu " Derby są nasze", które utworzone zostały po zwinięciu klubowej flagi, na czerwonym tle. Niestety piłkarze ŁKS grali bez wsparcia swoich fanów.

Mecz między Widzewem a ŁKS-em zakończył się bezbramkowym remisem, z czego najbardziej ucieszył się lider III ligi Drwęca Nowy Dwór Mazowiecki.

Była to impreza podwyższonego ryzyka, lecz kibice pokazali jak można dobrze się bawić bez rozrób, wspierając swoich piłkarzy przy pomocy śpiewów i oklasków. (Kawi)