„Green Book” to klasyczna opowieść z motywem drogi. Przewidywalny i prosty film, który jednak zachwyca. Świadczy o tym, nie tylko Oscar za najlepszy film, ale również opinie i oceny, jakie zbiera na całym świecie. Czy warto wybrać się na ten film do kina?

Ekstrawagancki muzyk, pianista Dr Don Shirley (Mahershala Ali) poszukuje kierowcy na swoją trasę koncertową przez południowe Stany Zjednoczone. Tony Lip (Viggo Mortensen), drobny cwaniaczek z Bronxu, postanawia porzucić swoje uprzedzenia i przyjąć tą posadę. Tym dwom, zgoła różnym kompanom podróży, nie będzie łatwo dzielić małej przestrzeni, jaką jest samochód. W trakcie trasy okaże się jednak, że mogą oni sobie bardzo pomóc i nauczyć się wiele od siebie nawzajem. Pełen humoru Tony rozśmieszy Doktora, a Shirley wzbudzi głęboko zakorzeniony romantyzm swojego kierowcy. Oboje pokonają trudną przeprawę przez południe USA, które w tamtych czasach, nie było tolerancyjne dla czarnoskórych obywateli, jakim był wybitny pianista.

„Green Book” to opowieść o przyjaźni, akceptacji, ale też i braku tolerancji. Dyskryminacja Afroamerykanów była ogromnym problemem społecznym, który chyba nigdy do końca nie został poskromiony. Don Shirley swoją trasą chciał udowodnić, bardziej sobie niż innym, iż nadchodzą czasy pełnej tolerancji i równości. Niestety okazało się, że nawet wybitny artysta, nie jest w stanie przekonać, ani wyższych sfer, ani zwykłych ludzi, o tym że nie jest od nich gorszy, tylko dlatego, że ma inny kolor skóry. Podczas całej trasy Shirley doświadczy jak bardzo jego wyobrażenia różnią się od szarej rzeczywistości.

Film ten na pierwszy plan obiera jednak relacje dwójki mężczyzn. Śledzimy jak ona się rozwija, aby na koniec stać się, z relacji czysto zawodowej, prawdziwą przyjaźnią. Motyw drogi jak zwykle ma tutaj symboliczne znaczenie. Wraz z jej upływem zmienia się, nie tylko relacja pomiędzy bohaterami, ale również oni sami ulegają przemianie, stając się lepszymi ludźmi.

„Green Book” to nie tylko lekcja dla bohaterów, lecz dla każdego widza. Film pokazuje nam jak poglądy, szkodliwe stereotypy czy nietolerancja mogą zniszczyć życie innemu człowiekowi. Zostaje pokazane nam również jak bardzo ważne jest zaakceptowanie swoich korzeni i samego siebie, bez tego człowiek nie będzie w stanie przekonać innych do samego siebie. Sam najpierw musi uwierzyć, że zasłużył na szacunek innych. Z drugiej strony film uczy nas, że każdy na taki szacunek zasługuje i pokazuje nam jak go okazywać. Dawana nam lekcja jednak jest przekazana nam z humorem i wdziękiem, a sam film, choć o podłożu politycznym, jest lekki, przyjemny i pełen humoru.

Wielkim atutem „Green Book’a” jest gra aktorska Mortensena i Mahershala Ali. Na wielkim ekranie ogląda się ich wspaniale, a chemia pomiędzy nimi jest nie tyle co wyczuwalna, jak namacalna. Aktorzy tworzą niewiarygodny duet, który zachwyca. Mortensen robi ogromne wrażenie, jego akcent, mimika i gesty tworząc z niego prawdziwego Włocha. Jest on genialny w tej roli i bardzo szkoda, że Akademia nie wyróżniła jej Oscarem, bo należał się on mu w pełni.

„Green Book” to przejmująca opowieść o przyjaźni, w której tle rozgrywa się walka z nietolerancją i dyskryminacją. Film jest inteligentny, przenikliwy, ale przede wszystkim pełny bardzo dobrego humoru. Choć film czasem traci swoje tempo, to idealne wyważenie emocji pozwala nadal cieszyć się z odbioru tej historii. „Green Book” swoim humorem, historią i chemią dwójki głównych bohaterów w pełni zasłużył na ocenę 9/10. Pójście na ten film do kina to gwarancja wyśmienitego humoru, pięknej historii i bardzo dobrze spędzonego czasu.

Ocena: 9/10