Ministerstwo zdrowia postanowiło trochę zaoszczędzić i kupiło szczepionki przeciw pneumokokom gorszej jakości niż zalecają eksperci. Resort te szczepionki kupuje co roku, bo są obowiązkowe dla wcześniaków i dzieci z wadami rozwojowymi. Rocznie trzeba zaszczepić nawet 200 tys. maluchów, a choroby, które wywołują pneumokoki są bardzo niebezpieczne. Dlatego specjaliści zalecają, żeby dzieci były szczepione szczepionką PCV13.

I właśnie taką szczepionkę kupowano dla nich w ostatnich latach. Teraz jednak ministerstwo postanowiło kupić PCV10. W tym celu zmieniono warunki przetargu w taki sposób, żeby najważniejszym kryterium była cena. Organizatorzy przetargu wprawdzie zapewniają, że chodziło im o jak najlepszy stosunek ceny do jakości, ale Urząd Zamówień Publicznych nie ma wątpliwości, że najważniejszym kryterium przetargu była cena.

Nie wszyscy eksperci zgadzają  się z taką opinią na temat szczepionki PCV10.  Dominik Wawrzuta z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uważa np. że nie jest ona gorszej jakości, ale, jak tłumaczy,  w uproszczeniu polega to na tym, że jedna bakteria może występować w różnych ,,wersjach" i odporność na jedną ,,wersję" nie musi działać na inną. Oznacza to, że szczepionka PCV13 uodparnia na 13 wersji, a PCV10 na 10 wersji danej bakterii.

To, która szczepionka jest bardziej ekonomiczna zależy nie tylko od tego ile kosztuje, ale przede wszystkim od tego, jak często występują dane ,,wersje" bakterii, jakie są koszty leczenia w przypadku zachorowania itp. Nad tym, którą szczepionkę najlepiej stosować dyskutuje się w wielu krajach. Powstają na ten temat liczne prace naukowe. Wynika z nich, że np. w Niemczech czy Szwecji bardziej opłacalna jest szczepionka PCV13, bo choć przy zakupie jest droższa, to jeśli weźmiemy pod uwagę koszty potencjalnego leczenia okazuje się tańsza. Tutaj niestety jest Polska i nie powinniśmy spodziewać się ani działań dla dobra pacjenta, ani działań optymalnych ekonomicznie w skali dłuższej niż jedna kadencja.