Właśnie minęło 20 lat od jednego z najbardziej pamiętnych spotkań w historii polskiego futbolu. 18 czerwca 1997 roku zmierzyły się dwie ówczesne potęgi ekstraklasy. Widzew Łódź oraz Legia Warszawa. Dodatkowo był to mecz, który miał przesądzić o tym kto zostanie mistrzem kraju.

"Legia pragnie tytułu i rewanżu za ubiegły rok" – odgrażały się warszawskie gazety. Legia aby zostać mistrzem potrzebowała zwycięstwa. Drużynie z Łodzi wystarczał remis. Była to druga taka sytuacja z rzędu. Rok wcześniej, również mecz między tymi zespołami miał zdecydować kto wygra ligę. W tamtym czasie, w polskiej piłce w walce o tytuł liczyły się wyłącznie te dwa kluby.

Prawie cały mecz to drużyna z Łazienkowskiej miała świętować. Do 87 minuty legioniści po bramkach Sylwestra Czereszewskiego oraz Cezarego Kucharskiego prowadzili i nikt nie wierzył, że cokolwiek może im odebrać puchar. Potem nastąpiła rzecz niespotykana. W 5 minut Widzew zdołał strzelić Legii 3 bramki i wygrać spotkanie. To wtedy narodził się mit widzewskiego charakteru. Grania meczów do końca.

Obecnie, kiedyś najwięksi wrogowie znajdują się na dwóch różnych biegunach piłkarskiego świata. Legia co roku biję się o mistrzostwo kraju oraz stara się rywalizować w lidze mistrzów. Widzew po upadku powoli zbiera się z kolan. Obecnie gra na trzecim poziomie ligi i stara się wrócić do ekstraklasy. Jakiekolwiek losy nie spotkałyby obu tych drużyn cień tamtego meczu na długo pozostanie jeszcze w głowach wszystkich, którzy interesują się piłką.