Po raz kolejny mamy przyjemność śledzić wydarzenia dnia Wigilii dobrze znanych nam już bohaterów, jak i również całkiem nowych postaci.

Listy do M. 3 dadzą nam okazję do sprawdzenia co dzieje się u Mikołaja Mela oraz jego synka Kazika, dowiemy się również czy Karina ze Szczepanem nawzajem siebie nie zabili oraz poznamy kilka nowych ciekawych bohaterów. W końcu także doczekamy się oficjalnego zakończenia wątku Małgorzaty.
 
Nowa odsłona dobrze znanej już nam serii wprowadza fajną świeżość. Mamy nowe osoby takie jak Gibon, Karolina, Zuza czy Rafał. Przełamują one trochę schematy, które były, szczególnie w poprzedniej części oraz w końcu scenarzyści zrezygnowali z łączenia na siłę w jakiś sposób wszystkich wątków fabularnych. Film nabrał trochę rozpędu i nie dłuży się jak druga odsłona serii. Ładne ujęcia, szczególnie ujmująco pokazano Piotrków Trybunalski zimą, sprawiają, iż film ogląda się bardzo przyjemnie.
 
Aktorstwo o dziwo też stoi na przyzwoitym poziomie. Polskie kino przyzwyczaiło mnie, iż w jednym filmie widzę nazwisko Karolak oraz Szyc, to film nie będzie niczym ciekawym, a tu proszę niespodzianka. Karolaka oglądało się zaskakująco dobrze, a Szyc stworzył naprawdę bardzo ciekawą postać i po praz pierwszy od bardzo dawna oceniam go pozytywnie po seansie. Jak zawsze aktorsko można było liczyć na Wojciecha Malajkata, który po porostu był genialny. Wszyscy aktorzy spisali się naprawdę dobrze i dzięki nim film stoi  na dobrym poziomie.
 
Fabuła filmu jest całkiem dobra, niektóre wątki mogłyby być pociągnięte chwile dłużej, ale w całym rozrachunku jak na polski film jest bardzo dobrze. Wszystko trzyma się kupy, a widz nie będzie żałować spędzonych prawie dwóch godzin na oglądaniu filmu.
 
Jak dla mnie trzecia część listów dorównuje pierwszej. Po bardzo nieudanej drugiej części film wrócił na dobre tory, może nie jest tak dobry jak pierwsza część, ale na pewno dostarcza dużo radości z jego oglądania. Jako film z gatunku rozrywkowych spełnia swoje funkcje wybornie, można się na nim bawić oraz porządnie odstresować. Jak dla mnie, dobrym pomysłem jest obejrzenie go po świętach, gdyż można podejść już z dystansem do wszystkich świątecznych obowiązków.
 
Moja ocena tego filmu to 6,5/10, ponieważ jest to dobry polski film, na którym każdy powinien spędzić dobrze czas. Film może i nie jest wspaniały, jednak jest miłym zaskoczeniem. Ogląda się go przyjemnie, więc czego chcieć więcej. Polecam wybranie się do kina, nawet po to by wesprzeć w ten sposób polskich twórców i pokazać im, że idą w dobra stronę. Jeśli jednak nie uda się pójść do kina to polecam obejrzeć ten film w domowym zaciszu. Obiecuje, że nie będziecie zawiedzeni.
 
Ocena 6,5/10