Czwórka przyjaciół pragnie powrócić do spełnienia marzeń z młodości, jednak czy zgodzą się na kompromisy, które niesie im życie?

Główni bohaterowie, to byli przyjaciele z zespołu o nazwie Exterminator. Zamiast sławy ich życie potoczyło się z goła inaczej. Po przykrym incydencie, zarówno zespół, jak i przyjaźń, rozpadła się. Każdy poszedł w inną stronę. Teraz, dzięki Pani Burmistrz i unijnej dotacji, mają szansę odzyskać zespół oraz przyjaźń. Sukces zależy jednak nie tylko od ich zjednoczenia, ale także od męskiej dumy, którą będą musieli schować w kieszeń. Tylko czy jeśli zamiast swoich kawałków, będą grali covery kompletnie inne niż ich gust, to nadal będą spełniać swoje marzenia, czy będą już to marzenia innych?
 
Film jest zaskoczeniem. Zwiastun nie zapowiada niczego dobrego. Idąc do kina można by spodziewać się kolejnej niewyróżniającej się poziomem polskiej komedii. Na sali kinowej jednak zostajemy mile zaskoczeni. Film szybko wciąga i nawet nie wiadomo kiedy mijają te niecałe dwie godziny. Widz nawet nie zorientuje się, a już kibicuje bohaterom i emocjonuje się wydarzeniami na ekranie.
 
Jest to film pełen humoru, ale i pare wzruszających scen także doświadczymy. Żarty w końcu są na jakimś poziomie, nie ma tego typowego dla polskich komedii humoru i z tego powinniśmy się bardzo cieszyć. Film wyróżnia się na tle innych polskich produkcji tego gatunku. Jest świeży, lecz przede wszystkim bardzo dobrze wykonany.
 
Aktorsko, film stoi na bardzo wysokim poziomie. Paweł Domagała ponownie pokazuje klasę. Jest to prawdziwy aktor z krwi i kości i cieszę się, że w końcu mamy okazję zobaczyć go w innej roli, niż "głupkowatego faceta". Pozytywnie zaskoczył mnie Piotr Rogucki, który jak się okazuje jest tak samo dobrym aktorem jak muzykiem. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem jest Aleksandra Hamkało, grająca troszeczkę niezrównoważoną Julcię. Aktora poradziła sobie z rolą śpiewająco. Nie znajdziemy w tym filmie aktora, który nie sprostał by swojej roli. Jedyne czego można żałować, to zbyt mała ilość Agnieszki Więdłochy na ekranie.
 
Muzycznie film także zaskakuje. Wokal Domagały, w dobrze nam znanych z radia utworach, jest miodem na uszy. Bardzo dobrze słucha się aranżacji podczas seansu i śmiem powiedzieć, że czasem są one lepsze od oryginałów. Może jest to spowodowane ich nową, kompletnie inną aranżacją, a może głosem Domagały. Jednak dla mnie połączenie tych dwóch aspektów sprawiło, że chętnie sięgnęłabym po płytę ze ścieżką dźwiękową filmu.
 
Moja ocena tego filmu to 8/10. Nie jest to film bez wad, jednak pokazuje on, że w Polsce potrafimy produkować bardzo dobre filmy z wielkim potencjałem. Jest to film, na którym widz dobrze się bawi i przyjemnie spędza czas. Ponadto zobaczenie Pawła Domagały, a tym bardziej Roguckiego, wykonujących "Imię deszczu" jest bezcenne i to po prostu trzeba zobaczyć.
 
Ocena: 8/10.